Oczywiście, że wszystko jest udawane, a tak naprawdę jestem zdrowa i wszystko jest dobrze.

Nienawidzę siebie. Nienawidzę jak ktoś mówi „czujesz się gorzej, ponieważ są egzaminy”. Tak, to prawda. „Każdy przecież stresuje się egzaminami, po nich będzie lepiej”. Tak, dla każdego właśnie. To nie jest tak, że zachorowałam na moment egzaminów, a po nich będę zdrowa. Przecież biorę te leki od wielu lat. Ale przypomnij o tym komuś, to robisz z siebie ofiarę. Rodzice oczekują, że po egzaminach będziesz szczęśliwa, bo stres zniknie. Nie będę. „Czemu tak mówisz?” on pyta mnie. No tak, terapeutka mi mówi „osoby w depresji nie widzą pozytywnie przyszłości”. To oczywiste. Siedzę i kwestionuję swój stan. To jestem chora, czy nie? Pewnie nie, pewnie przesadzam i robię z siebie ofiarę. Chcę zwrócić na siebie uwagę. Na pewno.

Czuję się winna, że choruję. Gdyby mnie nie było, nie byłoby takich problemów. Bardzo pospolite i prymitywne myślenie… Rozpierdala mnie taka złość, że mam ochotę wszystko popsuć. Ściąć włosy, pociąć się, wrzeszczeć.

Wrzeszczeć.

Suka
Szmata
Zdzira
Kurwa
Głupia
Najgorsza
Okropna
Wredna
Ofiara
Beznadziejna
Idiotka
Żałosna

Święta.
Biologiczny ojciec pije.
Odwiedziłam babcię w święta, a on nie wyszedł z pokoju.
Może i dobrze, nie chce go takiego oglądać.
Boję się.
Biologiczna siostra pijana.
Bije się.
Rozwala dom.
Dziadkowie wyjeżdżają i siedzę z mamą sama.
Szkoda mi jej i czuje się winna.
ON mówi mi o niej.
Wciąż o niej myśli.
Potem mówi, że był pijany i dlatego tak mówił.
Nie wierzę.
Nie wierzę w siebie.
Wpadam w nicość.
Nowy rok płaczę.
Kocham go.
Chcę zostawić, by znalazł kogoś innego, lepszego.
Płaczę. Nie zostawiaj mnie.
Śmieję się.
Wybucham złością.
Płaczę.
Co się dzieje?
„nie mam siły do twoich nastrojów” mówi mama zastępcza.
Może pójdziesz do pracy? Bo nie będziesz mogła się z nim widywać.
Ledwo daje radę na studiach dziennych.
Dentystka: masz genetycznie beznadziejne zęby.
Nie możesz pić soków, jeść dużo owoców.
Anemia: potrzebujesz żelaza i witaminy C. Jedz dużo owoców i pij soki.
Chcę odpocząć, wypiję herbatę.
Anemia: Nie możesz pić herbaty bo żelazo gorzej się wchłania.
Przestanę jeść. Będę pić tylko wodę.
Ledwo wsadzę coś do buzi i mam przed oczami ryj tej kobiety.
„Boże jakie to brzydkie.”
Może BYŁOBY lepiej, jakbym mogła przeprowadzić się do Ciebie.
(chociaż nie chcesz).
Mama zastępcza nie wypominałaby mi, że tylko z NIM sypiam.
Nic nie wiem.
Kołuję się.
Padam na ziemię.
Widzę niebo.
Chmury.
Słyszę ptaki.
Nie żyję.